Godzina zero

Godzina 2:00.

Budzę się, jakoś dziś śpię niespokojnie.

Czuję, że łóżko robi się mokre. No nie! Nie teraz! Za wcześnie! Który dziś jest? Myślę…5 sierpnia. Wtorek. Za dwa dni kończę 35 tydzień. Cholera, za wcześnie! Nie tak miało być.

Przecież jestem jeszcze nie spakowana! W myślach sama siebie uspokajam. Dobra. Powoli.

Misiek! Misiek! Misiu! Idź po ręcznik. Kochanie idź po ręcznik! Wody mi odeszły!!! Leżę w bezruchu, bo każdy ruch proces uwalniania płynu przyspiesza.

Wstaje, wręcz zwleka się z łóżka. A mnie szlag trafia. Szybko!!!

Poszedł.

Nie ma go i nie ma. Misiek! Ręcznik! Łóżko już całe mokre. A ręcznika jak nie było tak nie ma.

Mijają jakieś 3-4 minuty. Przychodzi, stoi w drzwiach (bez ręcznika) i patrzy na mnie. Widzę, że nie jarzy o co chodzi. Po chwili  pyta : ” Kochanie po co ci ten ręcznik?”

I pękam, zaczynam się chichrać, bo „Misio” wybudzony ze snu w środku nocy nic nie kuma. I jest taki zabawny. Mój mężczyzna, ojciec moich dzieci, spogląda na mnie spod tych swoich długich rzęs (ach jak ja mu ich zazdroszczę) niczym zagubione dziecko. I powtarzam drwiąco, głośno i wyraźnie KOCHANIE ODESZŁY MI WODY I ZALEWAJĄ ŁÓŻKO PODASZ MI RĘCZNIK?

ALLLEEEEEEEELLLLLLUUUUUJJJJJJAAAAAAAAA ! Pobiegł.

Sytuacja została opanowana.

Dzwonimy po szwagierkę. Przybiega, niemal błyskawicznie. Niesamowita kobieta. Ufff…chociaż na nią zawsze mogę liczyć.Zaczyna mnie pakować.

Szybka kąpiel, spakowanie dokumentów do torebki. Całus dla Miśki i lecimy.

Lecimy na spotkanie z naszymi Dziewczynkami. Niedługo się zobaczymy!!!

One thought on “Godzina zero

  1. Hahaha…ale się uśmiałam. Ach Ci mężczyźni. Czasem są zadziwiający.
    Dobrze, że w konsekwencji się ogarnął :) Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>