Nie daleko

„Powiedział mi ostatnio Ktoś, Komu  na mnie zależy, że zatraciłam siebie gdzieś po drodze. Ten sam Ktoś powiedział mi, że kiedyś byłam inna, że teraz nie jestem sobą. Kiedyś miałam pazury.
Mam problemy z którymi sobie nie radzę, ale jestem ich świadoma.
Mam problemy których sama rozwiązać nie potrafię, mimo, że wiem gdzie są.
Szukam pomocy w czyiś ramionach ale jej nie dostaję.
Powiedział mi też, że jestem tłamszona, tłamszona i upokarzana przez NIEGO, że o wszystko obwiniam siebie a jego bronię- nie widziałam tego, nie spodziewałam się, że tak to wygląda z zewnątrz. Ale mówię,  że ON tego nie zrozumie, jest za dumny, za dumny by mi pomóc, by zrozumieć.”
Opowiadała mu pewną historię, historię dwojga ludzi którzy kiedyś bardzo się kochali, ludzi którzy w tej chwili nie wiedzą w jakim miejscu są i czy wciąż dążą do jednego celu, wspólnego celu.
Zastanowiło mnie jedno: co się stało? kiedy to się skończyło?
Ci sami ludzie wciąż żyją z myślą, że się kochają, a stoją od dawna obok siebie. Nie są już partnerami, przyjaciółmi a stają się wrogami walcząc ze sobą. Pytam się jej, czy wie o co walczą? Bo ja nie wiem.
O życie, pieniądze, o zdrowie? Nie, wszystko to mają.
Historia ta zaczęła się dużo wcześniej, ale to o czym chcę Tobie opowiedzieć trwa od jakiegoś czasu, w sumie ciężko określić jakiś przedział, początek, koniec. Nikt nie zauważył tego od razu, skradało się powli, niepostrzeżenie do ich życia.
A było to tak….
Po którejś z kolei kłótni Ona nie czując ukojenia we łzach, zaczęła szukać problemu w sobie. „
Czemu wciąż się kłucimy? Dlaczego to ja wciąż czuje się gorsza, nie kochana? Dlaczego mam wrażenie że do niczego się nie nadaję? Dlaczego wciąż uważam, że jestem złą matką, żoną ? Dlaczego czuje się mało inteligentna, błyskotliwa? Dlaczego czuje się głupia, nie taka jaką być bym chciała?
Dlaczego czuję, że wewnętrznie staję się nikim?
Co się ze mną stało? Zawsze byłam uważana za duszę towarzystwa, za osobę z którą warto porozmawiać, za osobę która jedym zdaniem potrafiła zgasić największego dupka. Osobę która miała cięty język , ostre pazury do tego twardą dupę i miękkie serce.
Gdzie teraz jestem? Gdzieś błądzę po omacku, szukając drogi, jakiegoś światła w tunelu? Gdzie do cholery jesteś światełko?Potrzebuję Cię!”
Zamiast światła ciemność.
ON, miał być jej światłem. Gdzie jest? No właśnie. Gdzie?
Nigdy nie twierdziła, że jest idealna, zna swoje wady i głośno o nich mówi.
Mówiła nawet JEMU, ale nie zrozumiał, że szuka wsparcia, jak najgorszy wróg wykorzystuje jej słabości. Mimo, że wiele razy prosiła by tego nie robił, bo ją krzywdzi, zadaje jej cierpienie. Upokarza.
Więc robi krok w tył, dla świętego spokoju, nie chce znów dostać w twarz.
ON jak by jej nie słuchał, wciąż jej wmawia że uważa się za księżniczkę mimo, że tak często mu powtarza, iż to jej słabości, że księżniczką się nigdy nie czuła.
Że nikt jej w życiu jak księżniczki nie traktował, nie miała szansy tą księżniczką być. Choć chciała by na pewno. Chyba jak każda kobieta.
Gdy patrzy jak koledzy traktują swoje kobiety, pęka jej serce, ale co z tego.
Coraz częściej czuje, że ON się nie zmieni. Właściwie nie wie, czy chce na to czekać. Tkwić w tym wszystkim.
Kiedyś myślała, że łączy ich coś wyjątkowego, teraz wie, że wyjątkowe rzeczy nie mijają. A ta przemija.
On wypomina jej każdy błąd  Ona stara się go zrozumieć, rozmawia z nim usprawiedliwiając jego postępowanie. Za każdym razem wybacza myśląc, że pewnie ma problemy w pracy.
Jest nerwowa.
ON wie najlepiej jak dolać oliwy do ognia, jak podsycić ogień, do łez, wtedy hamuje. Za każdym razem tak samo.
Czy wie, że „Łzy kobiety, dla prawdziwego mężczyzny powinny być największą porażką” ?
 Nie wiem, zresztą dla niego takie wartości są śmieszne i bezwartoświowe. Wszystko co mu w jakimś stopniu umniejsza. Najcześciej uważa , że wszelkie argumenty są bez pokrycia.
Pewnie chcesz powiedzieć, że to tylko jedna strona medalu? Tak, owszem jedna, ale któraś musi zacząć. Któraś ze stron musi wyciągnąć rękę aby ta druga mogła się zastanowić czy chce ją podać.
Czy jest warto?
Myślę, że tak. Ale to się okaże. Czy On zrozumie ?
W pierwszej chwili pomyślała, że nie, że możliwe, że nawet nie przeczyta do końca jej listu i dojdzie do wniosku, że to stek bzdur. Że właściwie to nie o NIM.
Ma nadzieję, że się pomyli, że jednak da mu to coś do myślenia. Możliwe, że jej odpisze.
Jesli nie, wołanie o ratunek ucichnie, powoli zabierając ze sobą wszystko co ich łączy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>